Szajnocha Karol - Szkice historyczne

Reklama:





Zapraszamy:





Szkice historyczne





Gdy go wreszcie oznajmiono w Olkuszu, wsiedli na koń wszyscy czterej królowie, Ludwik, Waldemar, Piotr i Kazimierz, i w towarzystwie nuncjusza papieskiego, poprzedzeni nieprzyjemnym
tłumem panów każdego dworu, wyjechali drogą olkuską naprzeciw cesarzowi. O milę od Krakowa obaczyły się z daleka oba nadciągające ku sobie dwory.
Nastąpiła zwyczajna wówczas walka grzeczności i ceremonii. Uradowany wyrządzoną sobie atencją cesarz zsiadł z konia i szedł pieszo na spotkanie monarchów.
O czym od dworzan swoich usłyszawszy królowie zeskoczyli czym prędzej z siodeł i podobnież pieszo nieśli powitanie gościowi.
Wtedy przy podaniu sobie rąk przez monarchów, przy wielokrotnych uściskach pomiędzy nimi, podobnym witaniu się książąt i rycerstwa wszystkich dworów, witaniu się różnych
języków i narodów na małym ziemi polskiej kawałku, cóż za radość przejęła wszystkie serca!
A serca ludzkości tamtoczesnej, o pół tysiąca lat młodsze od dzisiejszych i dziecinniejsze, lubo zawsze też same w gruncie, niezmiernie przecież odmienniej swobodniej,
nieumiarkowaniej niż dziś wyrażały, co czuły!
Zadowolenie próżności roztaczało za sobą pawi ogon najjaskrawszej pstrocizny i błyskotności w stroju, najdzikszych przechwałek w ustach; gniewie ściskał natychmiast, czy to
rycerskie, czy nawet królewskie pięści do ciosu; a łza wzruszenia, ledwie w najgłębszych wstrząśnieniach duszy zwilżająca dziś oko męskie, rozlewała z lada powodu najobfitszym
strumieniem płaczu.
Czytając po kronikach co chwila o płaczących z radości lub smutku bohaterach, mniemamy to kwiatem krasomóstwa kronikarskiego, gdy tymczasem ci bohaterowie o brzęczących pancerzach i
szyszkach, chociaż z rana krwawymi godzili na się pięściami, wieczorem naprawdę najrzewniejszym szlochali płaczem.
Takimi też "gęstemi łez potokami" - upewnia nas kronika - obchodzili teraz zgromadzeni rycerze, książęta i monarchowie uroczystość powitania się przed Krakowem.
I dopieroż po ulżeniu w ten sposób przepełnionym radością sercom wsiedli wszyscy znowuż wesoło na koń i posunęli ku miastu.


<<Poprzednia 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 | 32 | 33 | 34 | 35 | 36 | 37 | 38 | 39 | 40 | 41 | 42 | 43 | 44 | 45 | 46 | 47 | 48 | 49 | 50 | 51 | 52 | 53 | 54 | 55 | 56 | 57 | 58 | 59 | 60 | 61 | 62 | 63 | 64 | 65 | 66 | 67 | 68 | 69 | 70 | 71 | 72 | 73 | 74 | 75 | 76 | 77 | 78 | 79 | 80 | 81 | 82 | 83 | 84 | 85 | 86 | 87 | 88 | 89 | 90 | 91 | 92 | 93 | 94 | 95 | 96 | 97 | 98 | 99 | 100 | 101 Nastepna>>