Szajnocha Karol - Szkice historyczne

Reklama:





Zapraszamy:





Szkice historyczne





W ostatnim lat dziesiątku pobłogosławił Pan Bóg Janowi dalszem zachowaniem go od wszelkich niebezpieczeństw wojennych, przychyleniem mu najwyższych dostojeństw kraju, wysłuchaniem
najgorętszych próśb jego serca.
Owszem, jak w całym życiu Sobieskiego pełno znamion kierującej nim cudownie Opatrzności, tak i te nader cenne dla niego dary spłynęły nań razem, niespodziewanie, jakby cudownym
zrządzeniem niebios.
Jednego i tego samego 1665 roku zostaje dotychczasowy chorąży koronny najprzód marszałkiem wielkim, następnie hetmanem polnym koronnym, wreszcie po dziesięcioletniej beznadziejnej
miłości małżonkiem świeżo owdowiałej wojewodziny sandomierskiej Marii Kazimiery Zamojskiej.
Zdało się, jakby niebo po długim oczekiwaniu utrudnionej przeciwnościami pielgrzymki chciało obsypać go szczęściem na próbę, czy teraźniejsze upojenie rozkoszami ziemskimi nie
przytępi mu do reszty uczucia obowiązku względem sprawcy wszelkich cudów i wszelkich łask.
Ale Jan Sobieski okazał się godnym ręki, która go prowadziła.
Odroczywszy tak długo pielgrzymkę rzymską dla pełnienia tymczasem wiernych usług ojczyźnie, nie ociągał się dłużej z wypełnieniem obowiązków dla dogodzenia szczęściu
swojemu. Pierwsza chwila wewnętrznego i zewnętrznego spokoju kraju przeznaczoną została do uiszczenia zaprzysiężonej od tak dawna ofiary.
Była to długa chwila między upływającym właśnie rokiem 1666 a wiosennymi wypadkami w roku następnym.
Nie brakło wprawdzie i pod tę porę niebezpieczeństw nad krajem, lecz po nieskończenie sroższych doświadczeniach niedalekiej przeszłości można było patrzeć na nie bez trwogi.
Ucicha właśnie burza nagłego zagonu tatarstwa aż pod Kamieniec i dalej, o której listy warszawskie z dnia l i 8 stycznia 1667 mówią jako o minionej już rzeczy.
Wtedy też zakończył się rozpoczęty roku zeszłego sejm, w miejscu którego miał na wiosnę odbyć się nowy.
W tejże nareszcie porze rozpoczęły się traktaty ostatecznego pokoju z Moskwą, zawartego istotnie w Andruszowie pod koniec stycznia roku 1667.
Mógł więc marszałek w. kor.


<<Poprzednia 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 | 32 | 33 | 34 | 35 | 36 | 37 | 38 | 39 | 40 | 41 | 42 | 43 | 44 | 45 | 46 | 47 | 48 | 49 | 50 | 51 | 52 | 53 | 54 | 55 | 56 | 57 | 58 | 59 | 60 | 61 | 62 | 63 | 64 | 65 | 66 | 67 | 68 | 69 | 70 | 71 | 72 | 73 | 74 | 75 | 76 | 77 | 78 | 79 | 80 | 81 | 82 | 83 | 84 | 85 | 86 | 87 | 88 | 89 | 90 | 91 | 92 | 93 | 94 | 95 | 96 | 97 | 98 | 99 | 100 | 101 Nastepna>>